św Teresa od Dzieciątka Jezus

Czytasz posty wyszukane dla hasa: św Teresa od Dzieciątka Jezus





Temat: Współpraca z Bogiem
Współpraca z Bogiem
mateusz.pl/czytania/2010/20100107.htm
"„Działalność misyjna nie jest niczym innym i niczym więcej, jak
tylko okazaniem planu Bożego, czyli Epifanią, i jego wypełnieniem w
świecie i w historii świata, w której Bóg jawnie... realizuje
historię zbawienia” (DM 9). Bóg chciał, aby człowiek współpracował z
Nim w przekazywaniu życia i w zaopatrywaniu potrzeb tego życia nie
tylko w dziedzinie fizycznej, materialnej, lecz także w duchowej,
dla urzeczywistnienia historii zbawienia. Każdy Ochrzczony jest
cząstką tej olbrzymiej historii. Nie może jednak zadowolić się jej
biernym przeżywaniem, lecz winien stać się osobą działającą,
starając się pociągnąć do niej możliwie jak największą ilość braci.
Bóg może zbawić ludzi nie posługując się zwykłymi środkami, tj.
przepowiadaniem i sakramentami. Lecz zawsze pozostanie prawdą, że
Jezus dal wyraźny nakaz: „Idźcie, nauczajcie wszystkie narody” (Mt
28, 19), i dodał: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony;
a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16). Te słowa są
bodźcem i cierniem dla tego, kto prawdziwie miłuje Boga i bliźniego.
Jeśli gorliwość apostolska tylu faktycznych misjonarzy — jak św.
Franciszek Ksawery — lub misjonarzy przez pragnienie — jak św.
Teresa od Dzieciątka Jezus — przyśpieszyła zbawienie niezliczonych
istot, to czyż gnuśność i brak zainteresowania wielu wierzących nie
będą przyczyną opóźnienia tego samego zbawienia dla tylu braci,
którzy jeszcze go wyczekują?

Bóg bowiem nie przestaje wzywać swoich wybranych: „Wyjdź z twojej
ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę” (Rdz
12, 1). Oby tylko oni umieli odpowiedzieć wielkodusznie i
natychmiast. Lecz również ten, kto pozostaje w swojej ojczyźnie i we
własnym domu, winien mieć serce misjonarza, podtrzymywać i wspomagać
powołanych i zainteresowanych życiem i problemami
misyjnymi, „ofiarować spontanicznie Bogu modlitwy i uczynki pokutne,
aby On użyźnił swą łaską pracę misjonarzy” (DM 36). Taka jest nauka
Soboru: „Wszyscy wierni, jako członki żywego Chrystusa...
zobowiązani są do współpracy w szerzeniu i w rozwoju Jego Ciała, aby
jak najprędzej doprowadzić je do pełni” (tamże)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 203 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: "Doktor doktorów"
"Doktor doktorów"
mateusz.pl/czytania/2010/20100123.htm
"„Pan Jezus — pisze św. Teresa od Dzieciątka Jezus — nie potrzebuje
książek ani doktorów, by pouczać dusze; On, Doktor doktorów, naucza
bez hałasu słów... Nigdy nie słyszałem Jego głosu, ale czuję, że
jest On we mnie w każdej chwili, że mną kieruje i daje mi
natchnienia, co powinnam mówić lub czynić. Odkrywam nie znane mi
dotąd światła w tym samym momencie, kiedy ich potrzebuję” (Dz., r
8). Jezus wewnętrznie poucza dusze, które umieją Go słuchać, a
poucza je — przez swojego Ducha, Ducha Świętego — zgodnie z
obietnicą daną Apostołom: „A Pocieszyciel, Duch– Święty, którego
Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni
wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26).

Jezus z wysokości nieba, razem z Ojcem swoim, nie przestaje posyłać
Ducha Świętego swoim wiernym, a Boski ten Duch pozwala im zrozumieć
głębokie znaczenie nauki Zbawiciela i podsuwa ich sercom sposób
praktycznego zastosowania jej w konkretnych wypadkach życia
codziennego.

Nie dość na tym: Jezus poucza również za pośrednictwem
Nauczycielskiego Urzędu Kościoła, któremu polecił czuwać nad
czystością swej nauki i przekazywać ją wszystkim wiernym.

Uznawać Jezusa za Mistrza to znaczy przyjąć całą Jego naukę: pisane
słowo Ewangelii świętej, żywe słowo Kościoła, wreszcie tajemnicze i
ukryte słowo wewnętrzne, którym On sam poucza każdego wierzącego.
Kto chce ten skarb wykorzystać, temu nie wystarczy słuchać słowa
Jezusowego, trzeba je przeniknąć do głębi. „Uczeń ma wobec Chrystusa
Nauczyciela ścisły obowiązek coraz pełniejszego poznawania prawdy od
Niego otrzymanej” (DWR 14). Poznanie to zdobywa się przez studium,
ale pogłębia się przez rozmyślanie i modlitwę, naśladując Matkę
Bożą, która „zachowywała w swoim sercu” (Łk 2, 19) wszystko, co
widziała i słyszała o swym Boskim Synu."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 51 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Jak poucza Jezus
Jak poucza Jezus
www.mateusz.pl/czytania/20080126.htm
"„Pan Jezus — pisze św. Teresa od Dzieciątka Jezus — nie potrzebuje książek
ani doktorów, by pouczać dusze; On, Doktor doktorów, naucza bez hałasu słów...
Nigdy nie słyszałem Jego głosu, ale czuję, że jest On we mnie w każdej chwili,
że mną kieruje i daje mi natchnienia, co powinnam mówić lub czynić. Odkrywam
nie znane mi dotąd światła w tym samym momencie, kiedy ich potrzebuję” (Dz., r
8). Jezus wewnętrznie poucza dusze, które umieją Go słuchać, a poucza je —
przez swojego Ducha, Ducha Świętego — zgodnie z obietnicą daną Apostołom: „A
Pocieszyciel, Duch– Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was
wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26).

Jezus z wysokości nieba, razem z Ojcem swoim, nie przestaje posyłać Ducha
Świętego swoim wiernym, a Boski ten Duch pozwala im zrozumieć głębokie
znaczenie nauki Zbawiciela i podsuwa ich sercom sposób praktycznego
zastosowania jej w konkretnych wypadkach życia codziennego.

Nie dość na tym: Jezus poucza również za pośrednictwem Nauczycielskiego Urzędu
Kościoła, któremu polecił czuwać nad czystością swej nauki i przekazywać ją
wszystkim wiernym.

Uznawać Jezusa za Mistrza to znaczy przyjąć całą Jego naukę: pisane słowo
Ewangelii świętej, żywe słowo Kościoła, wreszcie tajemnicze i ukryte słowo
wewnętrzne, którym On sam poucza każdego wierzącego. Kto chce ten skarb
wykorzystać, temu nie wystarczy słuchać słowa Jezusowego, trzeba je przeniknąć
do głębi. „Uczeń ma wobec Chrystusa Nauczyciela ścisły obowiązek coraz
pełniejszego poznawania prawdy od Niego otrzymanej” (DWR 14). Poznanie to
zdobywa się przez studium, ale pogłębia się przez rozmyślanie i modlitwę,
naśladując Matkę Bożą, która „zachowywała w swoim sercu” (Łk 2, 19) wszystko,
co widziała i słyszała o swym Boskim Synu."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 51 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Fundament nadziei
Fundament nadziei
www.mateusz.pl/czytania/20080725.htm
"„Chrystus nas wykupił... stawszy się za nas przekleństwem... aby
błogosławieństwo Abrahama stało się w Nim udziałem pogan i abyśmy przez wiarę
otrzymali obiecanego Ducha”(Ga 3, 13-14). W Chrystusie, który nas odkupił
przez śmierć na krzyżu, dosięga nas błogosławieństwo Boga obiecane Abrahamowi,
W Chrystusie wypełnia się obietnica, w Nim mamy zadatek i środek naszego
odkupienia: przebaczenie grzechów, które On „w swoim ciele podniósł na drzewo
krzyża” (1 P 2, 24); ta łaska, usprawiedliwiając nas, czyni nas Jego braćmi,
dziećmi tego samego Ojca, i dlatego „również dziedzicami; dziedzicami Boga, a
współdziedzicami Chrystusa... by też wspólnie mieć udział w chwale” (Rz 8,
17). Nie tylko to, lecz przez pośrednictwo Chrystusa urzeczywistnia się dla
nas także nowa obietnica: zesłanie Ducha Świętego, ponieważ „na dowód tego, że
jesteśmy synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła Abba
Ojcze!” (Ga 4, 6).

Nadzieja chrześcijańska nie opiera się na osobistych zasługach ani też na
dobrych uczynkach czy postanowieniach, wszystko to bowiem jest zawodne i
całkiem nieproporcjonalne w stosunku do osiągnięcia Boga; lecz opiera się na
samym Bogu, na Chrystusie — jedynym Pośredniku i Zbawicielu. Oczywiście,
nadzieja nie może być lekkomyślna, powinien jej towarzyszyć wysiłek i
współpraca osobista, ale i zarazem przekonanie, że najlepsza nawet wola i
wszystkie dobre uczynki nie wystarczą, że tylko Bóg może chrześcijanina
uświęcić i podnieść do siebie oraz oddać się mu w posiadanie. Tylko Bóg,
przedmiot nadziei, jest również punktem jej oparcia, podporą, dźwignią. W tym
znaczeniu św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisze: „Świętość nie polega na tej
lub owej praktyce, lecz na usposobieniu serca, które sprawia, że jesteśmy
małymi i pokornymi w objęciach Boga, uznającymi swoją słabość i ufającymi do
zuchwalstwa Jego dobroci ojcowskiej” (NV. 3 VIII).

A ponieważ Bóg napełnił nas błogosławieństwem i przeznaczył w Chrystusie, więc
w Chrystusie znajdujemy bezpośrednią podstawę naszej nadziei: On jest naszą
drogą, naszym Pośrednikiem u Ojca, „Chlebem żywym” (J 6, 51), zaopatrzeniem na
naszą drogę."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 440 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: „Im więcej dusza spodziewa się, tym więcej osiąga”
„Im więcej dusza spodziewa się, tym więcej osiąga”
www.mateusz.pl/czytania/20080728.htm
"„Człowiek nigdy nie potrafi ani miłować Boga tyle, ile jest obowiązany Go
miłować, ani wierzyć lub pokładać w Nim nadzieje, tyle ile potrzeba” (św.
Tomasz: I-a II-ae 64, 4 co). Można prawdziwie powiedzieć, że miarą nadziei w
Bogu jest pokładać nadzieję bez miary. Kiedy człowiek szczerze stara się
uczynić ze swej strony wszystko, co może, aby podobać się Bogu, nie powinien
się obawiać, że przebiera miarę w nadziei. Ufność ślepa, bezgraniczna, jest
niezwykle miła Panu. On bowiem, im więcej stworzenie Mu ufa, tym chętniej
spieszy mu z pomocą i napełnia je swoimi dobrami. „Im więcej dusza spodziewa
się, tym więcej osiąga”, powiedział św. Jan od Krzyża (Dr. III, 7, 2), a św.
Teresa od Dzieciątka Jezus, przyswajając sobie tę myśl, pisze: „Ufność w Bogu
tak potężnym i miłosiernym nigdy nie jest zbyt wielka! Tyle od Niego
otrzymujemy, ile się spodziewamy” (Dz. r. 12).

Niekiedy wspomnienie popełnionych grzechów, niewierności, niepowodzeń w
praktyce cnoty może zniechęcić, podciąć skrzydła nadziei. Wówczas trzeba
pamiętać, że Bóg nie miłuje nas dlatego, że nie mamy grzechów, lecz dlatego,
że rozlał na nas swoją łaskę i uczynił nas swoimi dziećmi. On pragnie bardziej
niż my sami naszego zbawienia i uświęcenia. Jeśli jakaś dusza szuka Go całym
sercem i ufa Mu ze wszystkich swoich sił, On sam uświęci ją mimo przeszłych
upadków, mimo obecnych nędz i słabości.

Prawdziwy chrześcijanin jest człowiekiem niezłomnej nadziei i jest także
siewcą nadziei. Współczesny świat pogrążony w religijnej obojętności,
skrępowany materializmem i nierzadko nagabywany pokusą rozpaczy, odczuwa
ostateczną potrzebę otwarcia się na dobroczynny wpływ nadziei
chrześcijańskiej. Trzeba więc koniecznie budzić „u wszystkich ludzi na całym
świecie żywą nadzieję, która jest darem Ducha Świętego, że wreszcie kiedyś w
pokoju i najwyższym szczęściu doznają przyjęcia” (KDK 93). Takie też życzenie
św. Paweł skierował do Rzymian: „Bóg, dawca nadziei, niech wam udzieli pełni
radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w
nadzieję” (Rz 15, 13). Chrześcijanin powinien być jej siewcą na całym świecie."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 455 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Przykazanie miłości
www.mateusz.pl/czytania/20080821.htm
"Miłość „wszystko znosi” (1 Kor 13, 7). Błędy, słabości, braki, temperament,
mniej lub więcej posłuszny czy miły, mogą być, przede wszystkim w życiu
wspólnym, prawdziwym ciężarem wzajemnym. Trzeba dołożyć starań, aby go znosić z
miłością. Biorąc pod uwagę ograniczenie każdego człowieka, niepodobna blisko
siebie żyć, a nie być dla siebie wzajemnie ciężarem, choćby w sposób całkiem
niedobrowolny. To jest sytuacja, jakiej nikt uniknąć nie może, a rozwiąże się ją
jedynie znosząc siebie „nawzajem w miłości” (Ef 4, 2), z pokorną świadomością,
że każdy sam musi cierpieć i jest równocześnie przyczyną cierpienia dla innych.
Kto jest silny, przyczyni kłopotu słabemu, rzutki nieudolnemu, odważny
bojaźliwemu i odwrotnie. Z drugiej strony kto ma większe uzdolnienia, jest
bardziej obowiązany opanowywać się, współczuć, dostosowywać. „My, którzy
jesteśmy mocni — mówi św. Paweł — powinniśmy znosić słabości tych, którzy są
słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się
o to, co dla bliźniego dogodne — dla jego dobra, dla zbudowania. Przecież i
Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego” (Rz 15, 1-3). Jak Chrystus
przystosował się do człowieka — do tego stopnia, że stał się człowiekiem, tak
też chrześcijanin stara się dostosować do innych, zapierając się samego siebie.

W ostatnich miesiącach życia św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisała: „Rozumiem
teraz, że miłość doskonała polega na tym, aby znosić błędy innych, nie dziwić
się ich słabościom” (Dz. 10; Rps C, f°12’)- Jeśli na początku będzie się znosiło
bliźnich nawet zgrzytając zębami, z wolna miłość nauczy znosić ich z
życzliwością i ze zrozumieniem, jak matka znosi z miłością wybryki dziecka.
Miłość uczy pochylać chętnie barki, by wziąć na siebie ciężar błędów innych, nie
unikając nawet osób dokuczliwych. „Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków,
idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce
pożyczyć od ciebie” (Mt 5, 41-42). Ewangelia wzywa usilnie do wielkodusznego
wyrzeczenia się własnych wymagań, a nawet własnych praw, by służyć bliźniemu z
pełną oddania miłością."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 88 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Nie marnujmy życia
Nie marnujmy życia
mateusz.pl/czytania/20081231.htm
"Człowiek, by wzrastać w miłości, ma tylko krótki dzień tego ziemskiego życia.
Jeśli chce go w pełni wykorzystać, winien starać się nie tylko spełniać dobre
uczynki, lecz spełniać je z całego serca i z całą wielkodusznością, na jaką
zdobyć się może, pokonując lenistwo i opieszałość skłaniające się zawsze ku
najmniejszemu wysiłkowi. Wówczas jego miłość będzie wzrastać ponad miarę i
będzie mógł złożyć Panu wraz ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus to piękne
świadectwo; „Miłość Twoja... wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią,
której głębokości zmierzyć nie zdołam” (Dz., r. 11; Rps C, f0 35’).

Lecz jakież są te dobre uczynki, które każdy powinien spełniać? To te, które
mu wskazuje wola Boża; tylko one spełniać? To te, które mu wskazuje wola Boża;
tylko one mogą go uświęcić. „Potrzeba nam — mówił Jezus — pełnić dzieła Tego,
który Mnie posiał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie
mógł działać” (J 9, 4). Dlatego stał się człowiekiem: „Oto idę... abym
spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7). Taki był cel Jego życia: „Czy nie
wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49).
Życie Jezusa ma jedyny cel, jedno gadanie: wolę, sprawy, chwałę Ojca.
Naśladować Jezusa, to znaczy starać się przeżywać Jego wewnętrzne nastawienie
w przekonaniu, że jedynie to się liczy: „zajmować się sprawami Ojca”. Często
jednak życic chrześcijanina marnuje się w tysiącznych zainteresowaniach i
błahostkach. Rzeczy znikome mijają jednak wraz z czasem, uwydatniając jedynie
marność życia ziemskiego. Tylko czas poświęcony Bogu nic mija, utrwala się
bowiem w Bogu, czyniąc człowieka uczestnikiem Jego niezmienności. Wówczas bieg
czasu nie rzuca cienia smutku na życie człowieka, lecz napełnia radością jego
serce, bo zbliża coraz bardziej chwilę spotkania z Bogiem w wieczności. Każdy
rok więc niech będzie skokiem naprzód ku prawdziwej ojczyźnie, a każdy dzień
niech naznacza tęsknota za Panem: „Przyjdź, Panie Jezu” (Ap 22, 20)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 175 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: cytaty świętych, błogosławionych, mistyków
Ja będę miłością.
Z autobiografii św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy
(Manuscrits autobiographiques, Lisieux 1957, 227-229)

Kiedy wielkie moje pragnienia zaczęły się stawać dla mnie męczeństwem, otwarłam
listy świętego Pawła, aby znaleźć jakąś odpowiedź. Przypadkowo wzrok mój padł na
dwunasty i trzynasty rozdział Pierwszego Listu do Koryntian. Przeczytałam
najpierw, że nie wszyscy mogą być apostołami, nie wszyscy prorokami, nie wszyscy
nauczycielami, oraz że Kościół składa się z różnych członków i że okonie może
być równocześnie ręką. Odpowiedź była wprawdzie jasna, nie taka jednak, aby
ukoić moje tęsknoty i wlać we mnie pokój.
Nie zniechęcając się czytałam dalej i natrafiłam na zdanie, które podniosło mnie
na duchu: "Starajcie się o większe dary. Ja zaś wskażę wam drogę jeszcze
doskonalszą". Apostoł wyjaśnia, że największe nawet dary niczym są bez miłości i
że miłość jest najlepszą drogą bezpiecznie prowadzącą do Boga. Wtedy wreszcie
znalazłam pokój.

Gdy zastanawiałam się nad mistycznym ciałem Kościoła, nie odnajdywałam siebie w
żadnym spośród opisanych przez Pawła członków, albo raczej pragnęłam się
odnaleźć we wszystkich. I oto miłość ukazała mi się jako istota mego
powołania.Zrozumiałam, że jeśli Kościół jest ciałem złożonym z wielu członków,
to nie brak w nim członka najbardziej szlachetnego i koniecznego; zrozumiałam,
że Kościół ma serce i że to serce pała gorącą miłością. Zrozumiałam, że jedynie
miłość porusza członki Kościoła i że gdyby ona wygasła, apostołowie nie
głosiliby już Ewangelii, męczennicy nie przelewaliby już krwi. Zobaczyłam i
zrozumiałam, że miłość zawiera w sobie wszystkie powołania, że miłość jest
wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i miejsca; słowem, miłość jest wieczna.Wtedy
to w uniesieniu duszy zawołałam z największą radością: O Jezu, moja Miłości,
nareszcie znalazłam moje powołanie: moim powołaniem jest miłość. O tak,
znalazłam już swe własne miejsce w Kościele; miejsce to wyznaczyłeś mi Ty,Boże
mój. W sercu Kościoła, mojej Matki, ja będę miłością. W ten sposób będę
wszystkim i urzeczywistni się moje pragnienie.

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: cytaty świętych, błogosławionych, mistyków
św. Tereska od Dzieciątka Jezus
"Odbieramy coś Bogu, kiedy niepokoimy się o przyszłość. Nie dajemy
Mu wolnej ręki i nie pozwalamy Mu stwarzać nas takimi, jakimi On
chce nas mieć"
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: 1 pazdziernika - Sw. TERESY od Dzieciatka JEZUS,
1 pazdziernika - Sw. TERESY od Dzieciatka JEZUS,
dziewicy, patronki misji.
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Gielda kwiatow przy ul. Teresy
Giełda przy ul. św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Nie na Teresy, tylko na Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus! Nie po to
zmienieliśmy nazwę, żeby teraz posługiwać sie starą! Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Święta Faustyna patronką Łodzi
marecki997 napisał:

> Nasze miasto zmienia nazwę - na "Łódź im. św. Faustyny Kowalskiej".


Mieszkam na ul. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Łodzi im. św. Faustyny
Kowalskiej.

Kurde, ładne :(((( Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Święta Faustyna patronką Łodzi
sztamka napisała:


> Mieszkam na ul. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Łodzi im. św. Faustyny
> Kowalskiej.


nie imienia tylko pod wezwaniem.


Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Gdzie w Łodzi znajduje sie gięłda kwiatowa?
Na św. Teresy od Dzieciątka Jezus też jest

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Pytanie do moich ulubionych adminek
Nie mam nic przeciwko pod warunkiem, że św. Teresa od Dzieciątka Jezus mi duje
w twarz ;-DDD

Dobra, kończymy, bo nas posadzą za obrazę uczuć religijnych ;DD
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Od nowa Armia Ludowa?
Zgadzam się z Tobą! Dorzucę jeszcze zmianę nazwy z św. Teresy na św. Teresy od
dzieciątka Jezus. Paranoja!!
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: gdzie w lodzi mozna grac w tenisa?
jeszcze ul. Św.Teresy od Dzieciątka Jezus 56/58. 6 kortów otwartych i 2 w
balonie. Godzina na powietrzu 12-15 zł. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Złota Muszla: kolejne zgłoszenia
Takich ulic jest wiecej np.sw.teresy od Dzieciatka Jezus,Łąkowa i inne...
Ten artylul to kit jak wiele innych w Gazecie Wyborczej,tylko glupie brukowe
sensacje!
A moze jednak radni by uporzadkowali te sprawy,bo rzeczywiscie mozna sie
pogubic.I tym by sie autor zajal. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Łódź NIE chce ulicy Jana Pawła II !!!
i ja nie chcę.wystarczy,że jakis debil wymyslił ulicę "św.Teresy od dzieciątka
Jezus". Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Radni zmienili nazwę ronda przed kościołem św. ...
a kim był Linke i czym różni się św.Teresa od Dzieciatka Jezus od św.Teresy? :|


Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Powstaje pierwszy park dla psów
Przy ul. Zgierskiej, po środku, pomiędzy ulicami Liściastą i św. Teresy od
Dzieciątka Jezus. Naprzeciwko parku im. Adama Mickiewicza. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: [SKANDAL] Nazwy ulic w Łodzi
To ja nawet nie wspomnę o
Św. Teresy od Dzieciątka Jezus....

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Uroczystości Bożego Ciała
hmm, docku - trafiles jak kula w plot, ale podziwiam, podziwiam :-)
sw. Teresa od Dzieciatka Jezus, urodzona we Francji w Alencon Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: .....Jan Paweł II w szpitalu...
Rok minie (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)

Czuwania, modlitwy, uroczyste msze w intencji rychłej beatyfikacji i
wyproszenie łask. Tak Podhale będzie czcić pierwszą rocznicę śmierci papieża
Polaka, Jana Pawła II.

Przed rokiem, na pogrzeb Jana Pawła II spod Tatr wyruszały autokarami góralskie
pielgrzymki. W tym roku 2 kwietnia będzie dniem szczególnym. O beatyfikację
umiłowanego papieża górale będą modlić się w świątyniach. Kto zechce wybrać się
ze zorganizowaną pielgrzymką do Rzymu, powinien zgłosić się do organizatorów
wyjazdów w Krakowie.

W sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej uroczystości w pierwszą rocznicę
śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II odbędą się w Bazylice Mniejszej. Nie jest
natomiast planowana pielgrzymka do Rzymu. Podobnie będzie i w Nowym Targu. Na
rynku odbędzie się droga krzyżowa według rozważań Jana Pawła II. Nowotarżanie
do Watykanu wybierają się natomiast na konsystorz, podczas którego symbole
kardynalskie otrzyma metropolita krakowski kardynał nominat Stanisław Dziwisz.
Na uroczystość pojadą również pielgrzymi z Raby Wyżnej.

- Na pewno pomodlimy się u grobu Ojca Świętego Jana Pawła II - mówi ks. dziekan
Antoni Zuziak, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w
Rabie Wyżnej. Dodaje, że na pewno w parafii zostanie uczczona ta wyjątkowa
rocznica. Także w Rabce-Zdroju uroczystości odbędą się na miejscu. W parafii
pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus zostanie odprawiona msza święta wspólna dla
parafian i gimnazjalistów.

- Nie wybieramy się w kwietniu z pielgrzymką. Jeździmy do grobu Ojca Świętego
tradycyjnie w grudniu. W rocznicę śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II w
poszczególnych parafiach będą czuwania, modlitwy o beatyfikację i wyproszenie
łask - poinformował nas wczoraj dziekan Dekanatu Zakopiańskiego, ks. Stanisław
Olszówka. (BES, RAV)
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Niecodzienna eskorta ulicami Radomia
O!
to ma sens :)
potwierdza sie TERMINARZEM PEREGRYNACJI RELIKWII ŚW. TERESY OD DZIECIĄTKA JEZUS
w naszej diecezji :)


wielkie dzieki! Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: z maluchami na mszę...gdzie?
kościół św.Teresy od Dzieciątka Jezus
Msza Święta z udziałem dzieci w kościele św.Teresy przy ulicy ks.Chrościckiego w każdą niedzielę o 11:00. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Cmentarz w Forcie Włochy?
napisalam zapytanie do pana Janusza Wojdalskiego i ten odpisal
ze : "Sam składałem wniosek o urządzenie tam alpinarium i
arboretum i utworzenie ciągów dla pieszych. Aktualnie jest tam
budowany chodnik i trwa usuwanie dzikich wysypisk śmieci. Polecam
uwadze przedostatni numer biuletynu Moja Dzielnica Włochy.
Sprawa powiększenia cmentarza owszem istnieje od wielu lat ale poza
terenem Fortu którego funkcje nie powinny kolidować z charakterem
miejsca. Fort jest objęty opieką Konserwatora Zabytków.
Przedszkole jest tam w okolicy także potrzebne i nic nie wiem aby
miało go nie być."

ale to samo zapytanie wyslalam rowniez do pana Dariusza Kalwajtys,
ktory zapytal z kolei burmistrza i odpowiedz brzmi tak :
"uprzejmie informuję, że na wniosek Parafii Rzymsko-Katolickiej pod
wezwaniem Św. Teresy od Dzieciątka Jezus, złożony w dniu
13.10.2008r., jest prowadzone postępowanie o ustalenie lokalizacji
inwestycji celu publicznego polegającej na rozbudowie cmentarza
parafialnego na terenie części działek ew. nr 39/1, 26, 30/1 z
obrębu 2-08-3, położonych przy ul. Dojazdowej.

Postępowanie to zostało zawieszone postanowieniem Nr 302/08 z dnia
29.12.2008r. ze względu na trwające prace planistyczne na podstawie
uchwały Nr XXXVII/112/2008 z dnia 10.07.2008r. rady m.st. Warszawy w
sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu
zagospodarowania przestrzennego rejonu cmentarza przy ul. Ryżowej.

Na wniosek Parafii poparty przez Komisję Gospodarki Przestrzennej
Rady Dzielnicy, do której wpływały postulaty zainteresowanych
rozbudową cmentarza mieszkańców, postępowanie zostało podjęte
postanowieniem nr 75/09 z dnia 19.03.2009r. Na postanowienie to
wpłynęły zażalenia kilku właścicieli działek sąsiadujących z terenem
inwestycji i obecnie sprawa jest rozpatrywana przez organ II
instancji tj. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie."

wiec w sumie na razie nie wiadomo co bedzie ...

W tej okolicy bardzo brakuje takiego miejsca, gdzie bedzie
alpinarium i laweczki do spoczynku, przedszkole jak najbardziej. Mam
nadzieje, ze jednak uda sie to zrealizowac No i basen to juz marzenie
Jednoczesnie licze na to, ze wszystko bedzie tak zorganizowane ze
smakiem ze nikomu nie bedzie przeszkadzalo ze obok sa cmentarze.
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: kościół ze św. teresą od dzieciątka Jezus
kościół ze św. teresą od dzieciątka Jezus
czy ktoś z Was wie, gdzie jest w Wawie kościół, w którym jest ołtarzyk
powięcony św. Teresie od Dzieciątka Jezus? Taki jak np. w katedrze św.
Stefana w wiedniu. Dzieki. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: kościół ze św. teresą od dzieciątka Jezus
Jest też:

Kościół św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Warszawa, ul. Rybnicka 27 (Włochy)
tel. (0-22) 863 88 78

Może tam ? Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: kościół ze św. teresą od dzieciątka Jezus
W Łodzi jest ulica św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wrocławianka prosi Warszawiaków o pomoc :)
> - kosciele Wszystkich Świętych
Kościół Wszystkich Świętych
pl. Grzybowski 3/5
[to jest koło Pałacu Kultury przy Świętokrzyskiej]

> - kościele pw. Św. Stanisława Kostki
Kościół św. Stanisława Kostki
ul. Hozjusza 2
Żoliborz, przy pl. Wilsona

> - kościele pw. Św. Teresy we Włochach
Kościół św. Teresy od Dzieciątka Jezus
ul. Rybnicka 27
ale nie mam pojęcia w ktorym to jest miejscu

> - kościele pw. Chrystusa Króla
Kościół Chrystusa Króla
ul. Tykocińska 27/35
Targówek

> - kościele Św. Andrzeja
czy chodzi o:

Kościół św. Andrzeja Apostoła
Warszawa, ul. Chłodna 9

Kościół św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła
Warszawa, pl. Teatralny 18

Kościół św. Andrzeja Boboli
Warszawa, ul. Rakowiecka 61

musisz się dowiedzieć

> - kościele Św. Wawrzyńca
ul. Wolska 140a
Wola, od Bankowego np. tramwajem 26 albo autobusem 125

- w katedrze pw. Św. Jana Chrzciciela
między Rynkiem Starego Miasta a Zamkiem Królewskim


Ja bym na Twoim miejscu wziął na klatę najpierw te kościoły ktore są najdalej
od centrum czyli Tragówek i Włochy i coś jak Ci zostanie czasu. Pozostałe
zdązysz obskoczyć w ciągu 1 dnia, bo są w centrum z dość dobrym dojazdem. Z pl.
Grzybowskiego na Chłodną to np. tylko 1 przystanek tramwajowy.

Odwiedź tę strone
www.infowarszawa.pl/strony.php?id=864 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: gdzie jest parafia św Tereski na Tamce?
niestety nie ma w Warszawie parafii św.Tereski.
Jest natomiast parafia p.w. św. Teresy Od Dzieciątka Jezus na Tamce pod nr 4a.
Na dole, bliżej Wisłostrady.
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Ulica Niemena na Mokotowie?
Czekam na ulicę Matki Teresy z Kalkuty.
W Łodzi jest Św. Teresy od Dzieciątka Jezus - nie możemy być pod względem Teres
gorsi od innych miast!
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Alarm - ks.Kramek deportowany z USA do....Wielbark
Kościelne cytaty świętuch i blogosławionych
"Niech ci Maryja przemieni w radość wszystkie cierpienia."
(św.o. Pio)

" Wiecie o tym, że Jezus był kiedyś w łodzi, podczas wielkiej burzy?... Podobna
sytuacja dzieje się również z duszą. On dopuszcza, by nadeszły burze, a sam
zdaje się spać. W rzeczywistości dopóki cały człowiek nie zostanie zdeptany i
zdruzgotany, Bóg czasami nie pozwala burzy ustać. I postępuje tak szczególnie ze
swymi prawowiernymi dziećmi."
(bł. Aniela z Foligno)

"Ten sam skutek, jaki męka Chrystusa wywołała w świecie, Eucharystia wywołuje w
każdym człowieku."
(św. Tomasz z Akwinu)

"Wiara podaje nam to, czego rozum nie może pojąć. Wiara - to zaślubiny Boga z
duszą."
(św. Jan od Krzyża)

"Jezus dał mi zrozumieć, że dla tych, których wiara jest jako ziarno gorczycy,
sprawia cuda i góry przenosi, aby tę małą wiarę umocnić, ale dla swych zaufanych
przyjaciół, dla swej Matki, nie czyni cudów, zanim nie wypróbuje ich wiary."
(św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

"Rozpoczynam dzień walką i kończę go walką ..."
(św. Faustyna)

"Zmartwychwstały Chrystus czyni życie ludzkie nieustającym świętem"
(św. Atanazy)

"Świętość- trzeba ją zdobywać na ostrzu miecza"
(św. Teresa z Lisieut)

"Bez dyscypliny nie ma człowieka. Bez pokuty nie ma chrześcijanina"
(bł.Jan XXIII)

"Kto nie odpoczywa ten grzeszy"
(św. Tomasz z Akwinu)

I chwila reflrksji:
www.youtube.com/watch?v=5QpOs4w6TYg Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Przyjadę w poniedziałek
Mamy w Łodzi ulicę Św.Teresy od Dzieciątka Jezus i mamy jedyni w Polsce
wojewodę od Dzieciątka Jezus. Gloria. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Mamo! Słyszę głosy
Stąd się wzięła św. Tereska od Dzieciątka Jezus i inne biedne dzieci. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Czy są na tym forum jacyś katolicy??
kabja napisała:

> Ja czasem tu bywam. Mimo,że wielkorotnie chciałam sobie dać z tym
> spokój. Próbuję najlepiej,jak potrafię odpowiadać na pytania,
> wyjaśniać,co i dlaczego mój Kościół mówi o jakiejś rzeczy etc.
> Niestety, niejednokrotnie szanowni Ateiści i wyznawcy innych religii
> byli w stosunku do mnie, mówiąc delkiatnie, niemili. Po co mi to?

Może ty chcesz być taka jak ona dlatego tu bywasz i znosisz te upokorzenia::)))
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Teresa z Lisieux, Mała Teresa (1873–97) –
francuska karmelitanka bosa, mistyczka; doktor Kościoła; kanonizowana w 1925 r.;
od 1888 zakonnica w karmelu w Lisieux (Normandia); patronka Francji i misji
katolickich; oprócz Antoniego Padewskiego najpopularniejsza święta Kościoła
katolickiego, przedstawiana z bukietem róż w dłoniach.
W swej autobiografii napisała m.in.: „A przede wszystkim życzyłabym
sobie zostać męczennicą! Męczeństwo! Było to marzenie mojej młodości i to
marzenie w mojej malutkiej karmelitańskiej celi przybierało na sile. Nie tęsknię
do jednej odmiany męczeństwa. Żądam dla siebie wszystkich. Podobnie jak Ty… mój
boski Oblubieńcu, chciałabym być chłostana i ukrzyżowana… Tak, jak uczyniono to
św. Bartłomiejowi, chciałabym, aby obdarto mnie ze skóry; a podobnie jak
uczyniono to ze św. Janem, chciałabym zostać zatopiona we wrzącym oleju; jak św.
Ignacy Antiocheński chciałabym zostać rozszarpana przez zęby dzikich zwierząt –
tak, bym została uznana za godną dostąpienia chleba Bożego. Wraz ze św.
Agnieszką i św. Cecylią życzyłabym sobie położyć kark pod topór kata i wraz z
Joanną d'Arc móc na płonącym stosie szeptać imię Jezusa”.
Jan Paweł II w 1997 r. uczynił z tej
szurniętej, doktora Kościoła.

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Matka Teresa z Kalkuty
bomba, ale to samo dokładnie powiedziała św. Tereska od Dzieciątka Jezus Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Matka Teresa z Kalkuty
Gość portalu: m napisał(a):

> bomba,

Też tak uważam :-)


> ale to samo dokładnie powiedziała św. Tereska od Dzieciątka Jezus

Możliwe , może nawet jeszcze inni do tego doszli.
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Chrześcijanie w internecie??
mario2 napisał(a):

> Droga Neofitko,
> nie wystarczy tylko chciec, trzeba tez byc poinformowanym o zasadach tego w co
> sie wierzy. Piszesz, ze przyjelas wszystkie sakramenty, co jest oczywista
> bzdura, bo nie mozesz przyjac jednoczesnie sakramentu malzenstwa i kaplanstwa.
> Jednoczesnie wspolczesne traktowanie kobiet przez kosciol jest wyraznie
> deprecjonujace. Niedopuszczanie do poslugi oltarza, odsuwanie od rad
> teologicznych, czy stanowienia w sprawach doktrynalnych. Jesli Tobie to
> odpowiada- zgoda- Twoja sprawa. Ja sie nie godze na przedmiotowe traktowanie
> kobiet.
> Ja nie mam potrzeby sie denerwowac na to co i jak odpowiadasz.Tym bardziej, ze
> wbrew Twojemu zdaniu nie jest to sensowne. Zarliwosc neofitow jest zawsze
> slomianym zapalem. Przyjmuja wszystko bezkrytycznie. Lataja do spowiadzi, nie
> wiedzac, ze popelniaja swietokradztwo. Szukaja w internecie chrzescjan,
> podczas, gdy wiadomo, ze prawdziwy chrzescijanin nie powinien do internetu
> zagladac- " bo to narzedzie szatana" - (Biskup Tirolli).
> Wiem, ze wiara wyklucza myslenie, bo albo wierzysz, albo myslisz. jednak od
> czasu do czasu zalecalbym zgrzeszenie mysla- wtedy dopiero udowadniasz swoje
> czlowieczenstwo. Tak samo jak Twoj Idol, ktory zakochal sie w prostytutce, bo
> milosc jest slepa i potrafi wszystko wybaczyc.
>
> Krzysiu- w mysl postanowien Soboru watykanskiego 2- ostatni sakrament nie
> nazywa sie juz "ostatnie namaszczenie"- tylko "sakrament chorych" i mozna go
> przyjmowac nieskonczona ilosc razy

Drogi mario. Niepotrzebnie sie tak miotasz. A poza tym prosze Was serdecznie aby
czytac wszystkie moje posty przed wypowiedzeniem krytyki, bo nie chce sie
powtarzac. Napisałam Krzysiowi ,że mam 3 podstawowe sakramenty(poszukaj postu).
Kapłaństwo kobiet to sprawa przyszłości Kościoła(np. św. Tereska od Dzieciatka
Jezus -Doktor Koscioła miała powołanie do kapłaństwa). Niestety Kosciół nie jest
jeszcze ani przygotowany ani dojrzały do wprowadzenia tego sakrament, powoli sie
rozwija. Ten sceptycyzm mi odpowiada, jest wyrazem odpowiedzialności i braku
wiecznej pogoni za "nowosciami". WW. biskupa nie zanm ,nie znam tez jego
wypowiedzi. Ale śpiesze Cie poinformować,że w internecie pełno jest portali
chrześcijańskich np. www.mateusz.pl - proponuje zagladnąć.
Kto się zakochał w prostytutce?? Bóg? Alez On jest zakochany we wszystkich
ludziach, w Tobie tez mario. Serdecznie CIe pozdrawiam.

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Co to jest "nic"?

Użytkownik Pablo <pkw@polbox.comw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:7nfgvq$k78@okapi.ict.pwr.wroc.pl...


Witam !

Ykee, przepraszam cię za mój błąd ! To jest widocznie nieporozumienie, bo
nie zrobiłem tego celowo. Masz rację ty tego w ten sposób nie ująłeś. Źle
ciebie zrozumiałem.


Ciesze sie, ze to nie bylo celowo... ;o))))


Ty twierdzisz, że możliwe jest zrozumienie, ale trzeba najpierew poznać
kulturę itd. Ja wcale nie przeczę, że tak jest i nie uważam, że to jest
niemożliwe. Jest możliwe, co się przecież w jakimś stopniu udaje ( choć i
tak prawdziwości tych interpretacji pewni być nie możemy... ).


Przez kogo byla pisana Biblia ? Przez Boga, czy przez ludzi ? A dlaczego
dzielic te dwie sprawy, skoro w Biblii jest mowa o zbawieniu czlowieka, to
dlaczego rozdzielac czlowieka od Boga ?
Biblie napisali ludzie pod natchnieniem Boga, Bog napisal Biblie
wykozystujac w tym celu ludzi Jemu oddanych, czyli tych ktorzy byli akurat
'pod reka'. Umiejscowionych w odpowiednim czasie i kulturze.
Pisali Biblie ludzie ktorzy gleboko przezywali wiare w Boga i Bogu - zas
autentycznosc interpretacji mozemy stwierdzic na podstawie tych, ktorzy
uwierzyli w to co jest napisane w Biblii i gleboko przezyli, lub przezywaja
te wiare - wiare w Boga ! (np. sw. Franciszek z Asyzu, sw. Jan od Krzyza,
sw. Augustyn, sw. Teresa z Avila, sw.Teresa od Dzieciatka Jezus, Matka Tersa
z Kalkuty i inni...)


Chodzi mi
jednak o sam cel. Wiem, że to się da zrobić, ale jeśli Biblia została
napisana pod natchnieniem Boga, to czemu użyte zostało tyle symboli,
zamiast
napisać to prostrzym językiem bardziej zrozumiałym w przyszłości i innych
kulturach ?


Bo zostala napisana przez ludzi, ktorzy zyli w okreslonym czasie i
kulturze...
a poza tym jak myslisz, jakie slowa musialyby byc uzyte, aby wszyscy ludzie
we wszystkich czasach potrafili zrozumiec cos, czego nie mozna zwyczajnie
odkryc, dotknac, powachac,... slowem zbadac zmyslami, zreszta tak
niedoskonalymi ?
sw.Jan rozpoczyna swoja ewangelie od slow:" Na poczatku bylo slowo..." z
grec. 'logos'... Niektorzy wstawiaja w miejsce 'slowo' imie 'Jezus'.  Juz
nie pamietam gdzie, ale Jezus jest utozsamiany ze 'Slowem Bozym'. Jezus jest
slowem Boga. Bog przemawial przez prorokow, a w tych ostatecznych czasach
przemowil przez Jezusa

(1) Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez
proroków, (2) a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas   p r z e z    S
y n a   . Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też
stworzył wszechświat. (3) Ten /Syn/, który jest odblaskiem Jego chwały i
odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy
oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. (4)
On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich
imię. (5) Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Ty jesteś
moim Synem, Jam Cię dziś zrodził? I znowu: Ja będę Mu Ojcem, a On będzie Mi
Synem. (6) Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: Niech Mu
oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży! (7) Do aniołów zaś powie: Aniołów
swych czyni wichrami, sługi swe płomieniami ognia. (8) Do Syna zaś: Tron
Twój, Boże na wieki wieków, berło sprawiedliwości berłem królestwa Twego.
(9) Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość, dlatego namaścił
Cię, Boże, Bóg Twój olejkiem radości bardziej niż Twych towarzyszy. (10)
Oraz: Tyś, Panie, na początku osadził ziemię, dziełem też rąk Twoich są
niebiosa. (11) One przeminą, ale Ty zostaniesz i wszystko jak szata się
zestarzeje, (12) i jak płaszcz je zwiniesz, jak odzienie, i odmienią się. Ty
zaś jesteś Ten sam, a Twoje lata się nie skończą. (13) Do któregoż z aniołów
kiedykolwiek powiedział: Siądź po mojej prawicy, aż położę nieprzyjaciół
Twoich jako podnóżek Twoich stóp. (14) Czyż nie są oni wszyscy duchami
przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść
zbawienie?
(List do Hebrajczykow 1:1-14)

Z stad wniosek, ze Jezus jest tym 'zdaniem'. 'wyrazeniem', 'wyrazem', '
slowem', ktore moga zrozumiec WSZYSCY, w kazdym czasie i kulturze...


Nad tym się nie zastanawiałeś ?


Jak widzisz - zastanawialem sie nad tym...


Wiem, że się źle wyraziłem.
Teraz chyba jest wszystko jasne ?


Tak jasne, dzieki ...

--
Pozdrawiam !

Paweł Krysiak


Ja toze pozdrawiam !
Tomasz 'Ykee' Wolny

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: OIKUMENE
Gość portalu: Dzik napisał(a):

> generalnie dzieki 'k' za dobry list.
>
> można co prawda odnieść chwilami wrażenie, że probujesz
> usprawiedliwić nasz kościół, że takie czasy, albo że
> inni też, ale najważniejsze, że się zgadzamy co do
> faktu istnienia dotąd i niebezpieczeństwa istnienia w
> przyszłości, wymienionych przez księdza WH grzechów.
> Trudno zresztą byłoby z nim polemizować.
> Zaprzeczenia byłyby bardziej może nawet gorszące niż
> same grzechy.
>
> Ad pycha.
> K:
> Grzech pychy to pierwszy i zasadniczy grzech całej
> ludzkości. Dotyczy zwłaszcza tych ,którzy maja
> "posłuch" i piastuja jakies stołki. Nie zauwazyłem
> natomiast wiekszej od innych pychy ludzi Kościoła.
> To powszechny grzech.
>
> Dz:
> To powszechny grzech, ale nie powinien w ogóle
> występować wśród tych którzy mienią się uczniami
> Chrystusa. Od nas świat ma prawo wymagać i spodziewać
> się więcej niż od innych.

Cóz grzech chyba jednak bedzie istniał. Jesli przestanie to znaczy ,ze umarłem i
juz jestem w niebie. Ale co z nim w sobie zrobimy...??? Porównaj postawę Piotra i
Judasza(obaj zdradzili Jezusa).
Oczywiście ,że wymagamy wiecej od siebie("Komu wiecej dano..."). Ale tu skupiam
sie przede wszystkim na swoich grzechach,to jest mój problem, a nie grzech
innych... nawet moich braci z Kościoła...
Wcale zła nie usprawiedliwiam...,ale tez próbuje wszędzie zobaczyc dobro, dobre
intencje..
>
> Ad nietolerancja.
> K:
> dzisiejszy świat nie rozumie słowa tolerancja i głosi
> tolerancję dla zła. To nie tolerancja a tchórzostwo,
> lenistwo, zaślepienie.
>
> Dz:
> To prawda.
> Ale piszemy o naszym kościele i o tolerancji dla
> 'dobrych' przekonań a nie o tolerancji dla zła.

Aha.

> Ad maskulinizacja.
> K:
> Tak było nie tylko w świecie chrześcijańskim.
> Tak było (i jest) i w islamie i w judaiżmie i w
> buddyżmie, nie mówiąc o pogaństwie. Taki sam
> pogardliwy stosunek (np. w pogaństwie na ziemiach
> Polan) był do ludzi starszych i dzieci (można było
> zabić dziecko bez konsekwencji, a zabijanie starszych
> rodziców było na porządku dziennym, zmieniło sie to od
> czasów Cyryla i Metodego i ich nastepców). Ale zgadza
> sie, że tak było jak pisze WH.
>
> Świecenia kobiet to sprawa przyszłości, to nie jest
> dogmat, tylko obyczaj.
>
> Dz:
> zgoda, ale problem jest.
> osobiscie nie wiem czy chciałbym się spowiadać u
> księdza kobiety, ale może to kwestia przyzwyczajenia.
> Ile czasu mogłaby trwać spowiedź kobiety u kobiety,
> gdyby się dwie panie rozgadały :-).

Problem jest ..ale nie dla świętych ludzi. Św. Tereska od Dzieciatka Jezus miała
powołanie do kapłanstwa,ale to nie burzyło w niej pokoju i miłości. Nie
przeszkadzało jej to ,bo skupiała sie na służbie Bogu w warunkach i czasach ,w
jakich przyszło jej żyć,a nie na swoich zachcianach,choćby (wydawały by sie jej!)
nie wiem jak święte.Człowiek wolny nie chce zmieniac swiata wokół siebie,tylko
samego siebie...
Poza tym w dzisiejszych czasach byłby wysyp kobiet-kapłanów,z których wiekszośc
stanowiłyby feministki, kobiety, które poszłyby na ..księżynę.. z ciekawości,badz
by przywalić tym szowinistycznym chłopom...To by wprowadziło chaos i wiele
podziałów w Kościele.Nie te czasy, nie ta dojrzałość. Może kiedyś...

Dzięki Dziku za Twoje ciekawe posty. Chetnie popisałbym wiecej,ale nie mam czasu
i piszę "jednym okiem".Poza tym obiecałem sobie tyle nie gadac w WPoście. Eh..ta
słabość...
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Radio ma-ryjne pieprzenie
Radio ma-ryjne pieprzenie
Rekolekcje dla Rolników i Mieszkańców Wsi Polskiej
Nadzieja Polski



Na pracę rolnika trzeba patrzeć z szacunkiem, jaki przysługuje mu na
podstawie twórczej mocy Boga, który ujawnia ją poprzez każde wrzucone w
ziemię ziarno. Rzeczywistość ta stanowiła podstawę wczorajszej nauki
rekolekcyjnej ks. bp. Edwarda Frankowskiego, wygłoszonej podczas
transmitowanych przez Radio Maryja Rekolekcji Adwentowych dla Rolników i
Mieszkańców Wsi Polskiej. Tegoroczne rekolekcje zainaugurowane zostały w
czwartek wieczorem i odbywają się w parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka
Jezus w Godziszowie k. Janowa Lubelskiego w diecezji sandomierskiej. Zakończą
się w niedzielę.
- Rolnicy są ostatnią nadzieją Polski. Rolnicy są ostatnią nadzieją na dobre
przemiany w Polsce. Bo w wolnych i niezależnych rolnikach, którzy są
właścicielami i prawdziwymi gospodarzami ziemi, jest nadzieja na to, że i
Naród poczuje się gospodarzem swego domu ojczystego - stwierdził ks. bp
Frankowski. Kaznodzieja przypomniał, że ziemia jest dla rolnika ojczyzną, w
której odznacza się praca całych pokoleń. Stąd też pracy rolnika, wykonywanej
często na kolanach i w trudnych, "podyktowanych prawami przyrody warunkach"
należy się szacunek. - Nie wolno lekceważyć pracy rolnika! (...) Należy mu
pomóc w zastosowaniu nowych rozwiązań! (...) Rolnik jest solidarny, z tymi,
których "żywi i broni", ale ma prawo być traktowany tak samo - mówił sufragan
sandomierski.
Rekolekcjonista wyraził żal, że obecny brak szacunku dla pracy rolników
widoczny jest choćby w tym, że trudno jest im sprzedać to, co "wyprodukowała"
ziemia, nasze rynki bowiem opanowane są przez produkty z krajów bogatszych,
którym pomagają stosowne dopłaty. - Pyszne i zarozumiałe elity medialne oraz
rządy w kraju i w Europie robią sobie tym samym kpiny, upokarzają narody, a
zwłaszcza rolników! Robią sobie zbrodnicze doświadczenia na żywym organizmie
świata, Europy i naszej Ojczyzny - zwrócił uwagę ks. bp Edward Frankowski.
Rekolekcje Adwentowe dla Rolników i Mieszkańców Wsi Polskiej w Godziszowie k.
Janowa Lubelskiego trwają. W sobotę, 21 grudnia, Mszy św. o godz. 9.40
przewodniczył będzie ks. bp Edward Frankowski, zaś Mszy św. o godz. 18.00 ks.
kan. Jan Sobczak, proboszcz parafii św. Jadwigi w Janowie Lubelskim. W
niedzielę, 22 grudnia - zakończenie rekolekcji. Tego dnia Eucharystii o godz.
9.00 przewodniczył będzie ks. bp Andrzej Dzięga, ordynariusz sandomierski.
Podczas wszystkich Mszy św. nauki rekolekcyjne głosi ks. bp Edward
Frankowski. Początek transmisji z rekolekcji na antenie Radia Maryja: w
sobotę o godz. 9.15, 17.30 i 20.20, w niedzielę o godz. 9.00.
SK


Kurwa, dlkaczego akurat na prace rolnika nalezy patrzec z szacunkiem, bo
mniej wyksztalcoony niz inni ? Niech ciul przestanie roobic laske, do cholery. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: bp Frankowski Wieś nadzieją dla Polski
Wieś nadzieją dla Polskiej Nedzy. Wiecej biedy!
Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

> Wieś nadzieją dla Polski
>
> Okres Bożego Narodzenia trwający obecnie w liturgii Kościoła to czas
> szczególnych spotkań - czas dzielenia się opłatkiem, symbolem miłości,
pokoju
> i pojednania. Na spotkaniach opłatkowych księża biskupi i kapłani spotykają
> się z różnymi grupami społecznymi, m.in. ze strażakami, kolejarzami czy
> rolnikami. W tym roku jest to czas szczególny również z tego względu, że
> poprzedza bliskie już referendum unijne, w którym Polacy zdecydują, czy chcą
> pozostać narodem wolnym i suwerennym, czy też podporządkują się obcym
> interesom. Bardzo dużo w tym głosowaniu zależy od mieszkańców wsi polskiej.
> Dlatego warto wsłuchać się w słowa wielkiego obrońcy polskości JE ks.
biskupa
> Edwarda Frankowskiego, wygłoszone podczas rekolekcji adwentowych dla
rolników
> i mieszkańców wsi polskiej. Odbyły się one z inicjatywy Rodziny Radia Maryja
> w parafii pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Godziszowie koło
> Janowa Lubelskiego. Temat rekolekcyjnych rozważań brzmiał: "Tajemnice
Światła
> nadzieją dla ! polskiej wsi i polskich rolników". Adwentowe dni są coraz
> krótsze, a noce coraz dłuższe. Polską ziemię zalegają również coraz bardziej
> gęste mroki zła, grzechu. Szczególnie polskie wsie i rolników, z których
chcą
> zrobić niewolników czy bezimiennych robotników z marnymi rentami za oddanie
> ziemi cudzoziemcom w ramach dostosowywania się do wymogów Unii Europejskiej.
> Czyżby Polacy, którzy swoją nazwę biorą z pól, nie potrafili sami obsłużyć
> całej polskiej ziemi? Aby rozproszyć te mroki i usunąć z Ojczyzny ciemne
> interesy krzywdzicieli, idzie do nas Pani Adwentu z Jezusem, który jest
> Blaskiem Prawdy. Idzie do biednych rolników w Polsce i do udręczonego Narodu
> Polskiego, aby także nad naszym krajem rozbłysła światłość wielka, jak nad
> Betlejem. Idzie do nas na czas tych rekolekcji adwentowych z objawieniem
> Królestwa, które już nadeszło w osobie Jezusa Chrystusa, co wyrażają
> różańcowe tajemnice światła. Idzie ze Skarbem, który trzeba odkryć z
różańcem
> w ręku, aby owoc tych rekolekcji "złożyć w Jej czułe dłonie". Ojci! ec
Święty
> Jan Paweł II w liście apostolskim o różańcu pisze: "Medytować z różańcem -
to
> powierzać nasze troski miłosiernemu Sercu Chrystusa i Sercu Jego Matki".
> Przynośmy na te rekolekcyjne spotkania, kontemplując Boskie Oblicze
> Chrystusa, liczne problemy, lęki, trudy i projekty, które cechują naszą
> rzeczywistość. "Zrzuć swą troskę na Pana", a On cię podtrzyma, bo różaniec
> naprawdę pulsuje życiem rolników i ludu wsi.
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: "cnota" humoru
Talenty
Bóg oczekuje od nas patrzenia na wszystkie przeżywane przez nas sytuacje,
zwłaszcza sytuacje trudne, oczyma wiary. W przypowieści o talentach Jezus
przestrzega nas przed zamknięciem się na płynące z wiary Boże poznawanie i
przed gnuśnością w wykorzystywaniu wszystkiego, czym Bóg nieustannie nas
obdarowuje. Pan, zostawiając jednemu ze sług dziesięć talentów, drugiemu pięć,
trzeciemu jeden i zobowiązując ich do pracy, dał im szansę. Słowo talent, które
w czasach Chrystusa oznaczało pewną wartość pieniężną, teraz oznacza raczej
wartość intelektualną. Mówimy, że ktoś jest utalentowanym muzykiem,
matematykiem. Sens przypowieści o talentach jest jednak o wiele głębszy.
Myślenie ewangeliczne jest jakby odwróceniem o 180 stopni naszego myślenia
świeckiego, czysto ludzkiego. Tak również jest w przypadku przypowieści o
talentach. Talent to dar i pewne tworzywo, a jednocześnie szansa. Chrystus,
powierzając ci talent, obdarza cię zaufaniem i oczekuje, że go właściwie
wykorzystasz. Jeżeli dał ci jakieś zdolności, to nie jest Mu obojętne, co z
nimi zrobisz. Jeśli jednak nie otrzymałeś tych zdolności - to też talent.
Talentem jest nie tylko otrzymanie czegoś, ale i brak czegoś. W świetle wiary
talentem jest na przykład zdrowie, które masz, ale i to, że chorujesz, też jest
talentem. Jezus w każdym przypadku stawia ci pytanie: co robisz z tym talentem?
Zmarnować bowiem można zarówno zdrowie, jak - jeszcze bardziej - brak zdrowia.
A przecież wszystko jest darem - talent to dar. Jesteś nieustannie przez Boga
obdarowywany. Talentem na przykład jest to, że nie potrafisz się modlić, a ty
uważasz, że to nieszczęście. Ważne jest, co robisz z tą nieumiejętnością
modlenia się. Może zakopałeś ten talent i mówisz sobie: no to nie będę się
modlił. A przecież z niego można tak wiele wykrzesać; nieumiejętność modlitwy
powinna pogłębiać w tobie głód Boga, a tym samym stać się środkiem twojego
uświęcenia. Podobnie gdy masz problemy domowe, kiedy rodzina jest skłócona - to
też twój talent i dana ci od Boga szansa. Co z nim robisz? Jeżeli załamujesz
się i zniechęcasz, to zakopujesz go w ziemi. Człowiek wiary nie może nie
dostrzegać głębszego sensu własnych doświadczeń, przy czym już samo
poszukiwanie sensu jest jakimś obracaniem talentem. Jeżeli przeżywasz lęk, np.
boisz się cierpienia, śmierci, to też twoja szansa. Św. Teresa od Dzieciątka
Jezus miała wielki wstręt do pająków. Kiedyś powiedziała o tym, jak bardzo
musiała się przezwyciężać, aby omiatać z pajęczyny niszę pod schodami (zob.
Żółty zeszyt, 80). To bardzo pomagało jej w drodze do Pana. Był to złożony w
jej ręce talent, którym umiała obracać.

Jeżeli pewne sytuacje wywołują u ciebie napięcia, to znaczy, że kryje się w
nich jakby przysypany popiołem diament - twój talent. Co z nim robisz, jak go
wykorzystujesz? Przecież wszystko ma służyć twojemu uświęceniu. W tym sensie
wszystko jest łaską. Przygniatające cię cierpienie czy różne niesprzyjające
okoliczności to cały kompleks talentów. My jednak często jesteśmy jak ślepi lub
jak małe dzieci, które wielu rzeczy nie rozumieją. Dopiero kiedy staniemy przed
Bogiem, wszystko zobaczymy i zrozumiemy. Poznamy to całe morze talentów, w
którym byliśmy zanurzeni.

Talenty dzielą się na mniej i bardziej cenne. Jeżeli ci coś wychodzi, udało ci
się - to na pewno talent, ale jeśli ci nic nie wychodzi - to drogocenniejszy
dar. Niepowodzenia to bezcenne skarby dane ci w życiu, właśnie niepowodzenia.
Bóg kiedyś zapyta cię, tak jak ten ewangeliczny pan, który wrócił z podróży i
zażądał rachunku od swoich sług, jak wykorzystałeś swoje życiowe porażki, które
On dawał ci jako szansę, jako talent. Niekiedy jest ich tak wiele w twoim
życiu - czy je wykorzystujesz?




Przypowieść o talentach to ewangeliczne wezwanie do nawrócenia. Musisz zacząć
inaczej patrzeć na swoje życie, musisz patrzeć na nie oczyma wiary. Dopiero
wtedy dostrzeżesz to nieustanne Boże obdarowywanie cię, dostrzeżesz, że całe
twoje życie jest jakby kompleksem ukrytych szans nieustannej wewnętrznej
przemiany. Poznasz, że wszystko jest łaską. Bóg, udzielając ci łask trudnych,
niekiedy jakby wciska ci swój dar do rąk, a ty bronisz się, nie chcesz go
przyjąć. Tymczasem łaski trudne to najcenniejsze talenty twojego życia. Jest
ich nieraz tak wiele, bo Bóg chce, abyś miał czym obracać.

www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_00.html
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: wpływ popkultury na dziecko
Muszę zgodzić się z Kulinką. W przedszkolu, do którego chodzi mój syn, jest
wiele dzieci, które nie mają jedynek i dwójek (zębów), nie dlatego, że rosną im
nowe, bynajmniej nie. Sale są nie wietrzone, a dzieci mają szaropopielatą cerę z
niedotlenienia, ale żaden z rodziców nie upomina się o wietrzenie sal na oścież,
gdy dzieci są na spacerze. Co więcej, na spacery w pierwszym roku chodzenia
mojego syna do przedszkola jego grupa nie wychodziła w ogóle, za to regularnie
oglądała filmy na DVD.
Verdano, jest trudno być w mniejszości. Ale wówczas ma się do wyboru albo:
wychowywać dziecko w sprzeczności z własnymi zasadami, albo ma cierpieć
osamotnienie razem z rodzicem. Co wybrać: moje zasady są niesłuszne? a jeżeli są
słuszne, to co? Przytakiwać głupkom, żeby nie cierpieć, czy to chroni przed
cierpieniem?
Przykre jest to, że w Polsce jest mało wartościowych środowisk, to może należy
powiedzieć, które w sposób świadomy nie wyrażają zgody na przyswajanie
popkulturowej sieczki przez dzieci. Na Żółwie Ninja się zgodziłam bo uważam, że
to zbyt błahy powód, aby czuł się osamotniony, ale jednocześnie drażni mnie to,
że wszyscy wiemy, jakie przygody miał Indiana Jones, a przygody św. Teresy od
Dzieciątka Jezus hm, nie nadają się do przekazania w formie: filmu? dobranocki?
Przgody błękitnego misia to zawoalowana propaganda kultu kryształów, oczywiście
nie mówię tego dziecku i mam nadzieję że sobie tego nie uświadomi, ale zło
popkultury polega nie tylko na tym, co ona przekazuje, ale też i na tym czego
nie przekazuje, co starannie przemilcza, a są to treści wiary chrześcijańskiej.
Nasycając się treściami popkultury nie jesteśmy w stanie jednocześnie chłonąć
treści chrześcijańskich, tak samo jak trudno jest stosować dietę makrobiotyczną
pozwalając sobie raz dziennnie na pączka. Po prostu to są dwa zupełnie różne
style odżywiania się. To znaczy, przez jakiś czas to się może udać, ale trzeba
mieć o wiele bardziej silną wolę. To tak samo, jak powiedzieć całej klasie
sympatycznych kumpli, że się nie pójdzie na szkolną dyskotekę organizowaną w
piątek, bo to jest pamiątka dnia męki Jezusa. O matko, któż narażałby własne
dziecko na taki.... no... obciach??, prawda? Był zresztą niedawno pamiętny wątek
na ten temat.
Niedawno czytałam w gazecie wyniki śledztwa w sprawie uprowadzenia i zabójstwa
Krzysztofa Okupnika. Facet ten przez dwa ostatnie lata swojego życia żył jak
zwierzę: zupełnie sam, w zimnie. Przyszło mi do głowy, że jeżeli nie umiał się
modlić to co mu pozostało przez te prawie 800 dni, dzień po dniu przez 24h.
Propozycje niewierzących są takie, że jak cierpienie jest nie do zniesienia to
eutanazja - w tym wypadku nie wchodziła w grę.
W życiu mogą nas spotkać różne rzeczy. Wiara daje odpowiedź na wszystko. Czy
także na wszystko daje odpowiedź popkultura? Czy najbardziej istotne jest aby
dziecko nie czuło się inne? Chociaż to bolesne, że jak nie chcesz ulegać
popkulturze, to dziecko musi cierpieć wyobcowanie - za mój sprzeciw. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Prośba o pomoc - kanon książek :) :) :)
Ja to tak nie lubię kanonów lektur;) Tzn. myślę że "każdy katolik powinien"
znać - na miarę swych możliwości - Pismo Święte, i przynajmniej trochę
Katechizm - choćby tyle, żeby wiedzieć, gdzie szukać w razie wątpliwości co do
treści własnej wiary. A cała reszta rzecz indywidualna. Jestem dość ostrożna w
polecaniu komuś książek, bo zdarzało mi się, że książka dla mnie osobiście
cenna i pomocna w wierze polecona komuś wydawała się być czymś zupełnie
zbędnym, jeśli nie szkodliwym. Więc postuluję w tej kwestii różnorodność:)

Jeśli chodzi o moje własne, stricte katolickie lektury, a w szczególności
autorów, którzy jakoś byli w pewnym momencie dla mnie bardzo ważni, to część
już została wymieniona. Ponieważ czytam bardzo łapczywie, to trudno nawet
wymienić wszystkie ważne dziełka.

Moje lektury to przede wszystkim spersonalizowane świadectwa
albo "filozofowanie", stąd bardzo sobie cenię książki, które są jednym i
drugim, albo też jednocześnie świadectwem i rozważaniem. Większość z
dziedziny "chrześcijanin w świecie" i paru mistyków ("chrześcijanin w sobie")

Autorzy katoliccy do połykania w całości i pojedycze ważne książki to dla mnie:

Merton (w szczególności "Siedmiopiętrowa góra" i "O pokoju")
Simone Weil,
3 święte Teresy - św. Teresa od Jezusa, św. Tereska od Dzieciątka Jezus, św.
Teresa Benedykta od Krzyża(Edyta Stein),
św. Jan od Krzyża,
Helder Camara,
Chesterton (w szczególności "Heretycy", mniam, mniam),
Tischner (najbardziej "podeszły" mi "Drogi i bezdroża miłosierdzia"),
Św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek",
Św. Augustyn "Wyznania",
"Kwiatki św. Franciszka z Asyżu",
Rene Voillaume "Echa Nazaretu",
Stefan Swieżawski (zwłaszcza "Kontemplacja i zdradzony świat")
Ks. Wacław Hryniewicz,
Jacques Maritain (ile ja się nabiegałam po bibliotekach za "Humanizmem
integralnym"! ale warto)
Emmanuel Mounier,
ks. Jan Twardowski,
Catherine de Hueck Doherty "Pustynia"
Lanza del Vasto "Buduj Arkę" - przeczytałam ją, niestety, jakieś 4 lata za
późno, ale i tak pomogła mi uporządkować sobie kwestię "chrześcijanin w
świecie":)
Fynn "Halo, pan Bóg? Tu Anna" - przeurocza książeczka, absolutnie pozbawiona
zadęcia
Frederick Lenoir "Nowe wspólnoty"
bp Świerzawski "Panie, naucz nas się modlić" - wspaniała rzecz o liturgii

Jest jeszcze sporo książek, które uważam za bardzo wartościowe, ale z mojej
perspektywy mniej ważne. Np. powieści katolickie czytuję i lubię - ale nie
robiłabym z nich sobie szczególnie "uduchowionej" lektury:) Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: o "kulcie" figurek w KK itp.
No po prostu jestem antytechniczna... hi hi! mam nadzieję że teraz będzie
dobrze!

3. Święci w KK to idole?
Każdej niedzieli katolicy wyznają wiarę w „świętych obcowanie”. Co kryje w
sobie to sformułowanie?
Mówiąc najkrócej święci to ci, którzy już są w niebie. Nie tylko ci, którzy
byli przez Kościół ogłoszeni uroczyście świętymi lub błogosławionymi. W niebie
nie może przebywać nikt, kto nie jest uświęcony przez Boga. Kanonizacja lub
beatyfikacja to nic innego jak uroczyste stwierdzenie Kościoła, że dana osoba
na pewno osiągnęła zbawienie. Kościół formułuje takie stwierdzenie badając
długo i dokładnie życie danej osoby. Jak wiadomo „oficjalnych” świętych mamy
dziesiątki tysięcy, ale nigdy w swej historii Kościół nie wydał orzeczenia, że
ktoś na pewno został potępiony. Jest tak dlatego, że zawsze można mieć
nadzieję, że w ostatniej minucie czy nawet sekundzie życia jakiś człowiek
żałował zła jakiego się dopuścił.
Co to jest jednak „świętych obcowanie”? Słowo „obcowanie” można by
zastąpić wyrazem „komunia”. A więc jest to odwołanie się do prawdy o Kościele
jako Mistycznym Ciele Chrystusa. To znaczy, że Kościół stanowi pewną n i e r o
z e r w a l n ą j e d n o ś ć i jest rzeczywistością nie tylko ziemską,
doczesną. Wszyscy ochrzczeni żyjący na ziemi (Kościół pielgrzymujący),
przebywający w czyśćcu (Kościół pokutujący) i zjednoczeni już z Bogiem w niebie
(Kościół tryumfujący) stanowią jeden nierozerwalny organizm. Wszyscy stanowimy
jedną Bożą rodzinę, w której następuje wymiana dóbr duchowych. Dzięki temu, że
stanowimy system naczyń połączonych, świętość jednej osoby rozlewa się wielkim
dobrem po wszystkich członkach Kościoła. Inaczej mówiąc chrześcijanie są
wezwani do komunii miłości. Pisał o tym wielokrotnie św. Paweł w swoich listach
apostolskich: „nikt... z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie”
(Rz 14,7); „Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki;
podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się
inne członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami”
(1 Kor 12,26-27). Dlatego święci przebywający w niebie ożywiani miłością Boga
nieustannie modlą się za swoich braci, którzy jeszcze nie ukończyli ziemskiego
życia. Wielu świętych było świadomych jeszcze za życia, że będą pomagać ludziom
na ziemi, np. św. Teresa od Dzieciątka Jezus mówiła przed śmiercią: „Przejdę do
mojego nieba, by dobrze czynić na ziemi”. Natomiast gdy my obcujemy ze
świętymi, prosząc ich o wstawiennictwo, rozważając ich piękne życie i wielbimy
za to Boga to wtedy wzrasta nasza łączność z Chrystusem, tak jak praktykowanie
miłości bliźniego zbliża nas do Niego.
Podsumowując – gdy wyznajemy wiarę w „świętych obcowanie” to po prostu
dajemy świadectwo prawdzie o nierozerwalności Kościoła, o swoistej łączności w
jakiej trwamy ze wszystkimi, którzy odeszli już z tego świata. Ta łączność jest
rzeczywista chociaż trudna do przyjęcia ze względu na swój niewidzialny
charakter.
Oczywiście, że kult świętych przybierał (i przybiera) formy zwyrodniałe, niemal
bałwochwalcze, ale nie oznacza to, że należy wylewać dziecko z kąpielą. Święci
nie są „ciotkami czy sąsiadkami” negocjującymi w naszych kontaktach z Bogiem
Ojcem. Są raczej naszymi bardziej doświadczonymi braćmi i siostrami w wierze,
tylko że być może nasza mentalność rozwydrzonych jedynaków nie akceptuje ich
starszeństwa i pomocy, albo przeciwnie – traktuje ich jak idoli. (cytat z
www.mateusz.pl)

Pozdrowionka. Kasia. Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Dzisiaj Dzień Chorego - czy jesteśmy wdzięczni
Cokolwiek nie napiszę zabrzmi fałszywie, nie mam kompetencji by o
tym mówić, lecz jak każdy człowiek, a ludzkość od zarania swego
istnienia, zadaję sobie pytania o sens istnienia na tym świecie, o
sens cierpienia i jak to się ma w odniesieniu do wiary.
Choć jestem młodą emerytką, to myśli moje wybiegają daleko naprzód,
niektóre niepokoją.
Zaczęłam szukać odpowiedzi na swoje wątpliwości przez pryzmat wiary.
Pierwszym etapem to było "rzucenie" się na literaturę o życiu
świętych (siostra Faustyna, ojciec Pio, św. Teresa Benedykta od
Krzyża, św. Teresa od Dzieciątka Jezus etc.),tutaj, teraz już
święci, zmagali się z nieowybrażalnym cierpieniem, ze swoimi
słabościami.
Cytaty, które przytaczałam, nie było czysto retoryczne, ale miały
sens z moich przemyśleń i literatury. Św. Augustyn przestrzegał, by
uważać by nasze dusze nie posnęły, lecz wyglądały Boga, gdyż sen
duszy jest zapomnieniem o Nim. Zatem sen duszy jest złem W jednej z
książek wyczytałam: skandal cierpienia...Jezes jest zbyt niewygodny,
żeby mógł być naszym wynalazkiem...liczni wierni byliby gotowi
naśladować Go do momentu rozdania chleba, ale nie aż do kielicha...
Tu by należało się rozeznać na jakim etapie my jesteśmy...
Zawsze mnie nurtowało co będzie jak już wszystko zawiedzie; ludzie,
zdrowie, własne ciało, a życie będzie się jeszcze tlić, co wtedy,
jak z tym żyć? Myślę, że tylko wiara w Boga pomoże nasze myśli
odwrócić, skupić je na Jezusie, który przyjął cierpienie z miłości
do Ojca i do ludzi. Odtąd cierpienie zostało związane z miłością.
Cierpienie tylko w perspektywie zbawczej ma sens. Odarte z wiary i
miłości jest siłą destrukcyjną i staje się przekleństwem. Papież
Benedykt XVI napisał: "O człowieczeństwie człowieka dycyduje jego
postawa wobec cierpienia. Tu człowiek staje w bezpośredniej
konfrontacji z faktem, że nie rozporządza sam swoim życiem, że jego
własne życie nie jest jego własnością. Odpowiedź człowieka może być
dwojaka: może być nią opór, próba zdobycia mimo wszystko
autonomicznej władzy - a więc przyjęcie postawy rozpaczliwego,
gniewnego buntu. Ale odpowiedzią może też być powierzenie się tej
innej Mocy, ufne poddanie się jej kierownictwu bez lękliwego
oglądania się na siebie."
A więc człowiek wiary przyjmuje, że każde cierpienie ma sens, jeżeli
jest odczytywane w perpektywie zbawczej, ale nie szuka go dla niego
samego i nie życzy go innym, i to miałam na myśli w swojej
wypowiedzi i cytatach. Jeszcze coś dopiszę, na razie pozdrawiam i
przepraszam za te moje wywody... ale "Kto szuka prawdy, szuka Boga,
choćby o tym nie wiedział" - są to jedne z najbardziej znanych słów
Edyty Stein. )).
Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Sprawiedliwość i miłosierdzie
Sprawiedliwość i miłosierdzie
mateusz.pl/czytania/2009/20090714.htm
"Autor Księgi Mądrości, zwracając się do Boga tak się wyraża: „Tyś
sprawiedliwy i rządzisz wszystkim sprawiedliwie... Podstawą Twojej
sprawiedliwości jest Twoja potęga; wszechwładza Twa sprawia, że
wszystko oszczędzasz... potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i
rządzisz nami z wielką oględnością” (Mdr 12, 15-18). Sprawiedliwość
i moc wydają się małemu rozumowi ludzkiemu sprzeczne z dobrocią,
łaskawością, miłosierdziem; w Bogu natomiast te przymioty
utożsamiają się do tego stopnia, że można twierdzić, iż On jest
miłosierny, ponieważ jest sprawiedliwy, i że jest sprawiedliwy,
ponieważ jest miłosierny. „Właśnie dlatego, że jest sprawiedliwy —
pisze św. Teresa od Dzieciątka Jezus — Bóg jest równocześnie
litościwy” (Lt. CIII). Nikt lepiej niż On nie pamięta o ludzkiej
słabości; On dobrze zna możliwości każdego stworzenia i nigdy nie
żąda niczego ponad jego siły.

Pismo święte, mówiąc o sprawiedliwości Boga, bardzo często łączy ją
z Jego wiernością i dziełem zbawienia: „Twoja sprawiedliwość — jak
najwyższe góry, Twoje wyroki — jak Wielka Otchłań; Panie, Ty
niesiesz ocalenie ludziom i zwierzętom” (Ps 36, 7). „Sprawiedliwość
Jego przetrwa na zawsze... dzieła rąk Jego to wierność i
sprawiedliwość” (Ps 111, 3. 7). Sprawiedliwość Boga nie jest
nastawiona na zgubę człowieka, lecz na jego dobro, zbawienie i nie
tyle na dobra doczesne, ile — i to przede wszystkim — na wieczne.
Dlatego Bóg używa swojej sprawiedliwości karząc grzech, by człowiek
się opamiętał. „Znakiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż
grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że
zaraz dosięga ich kara... [Bóg] nigdy nie cofa od nas swojego
miłosierdzia; choć wychowuje przez prześladowania, to jednak nie
opuszcza swojego ludu” (2 Mch 6, 13-16). Dopóki żyjemy na tej ziemi,
sprawiedliwość Boga ma za cel tryumf miłosierdzia, czyli nawrócenie
i przebaczenie grzeszników; jednak Bóg karząc, łagodzi następnie
sprawiedliwość miłosierdziem, karząc zawsze o wiele mniej, niż
grzech zasługuje: „Jeśli uniży, ma litość w dobroci swej
niezmiernej; niechętnie przecież poniża i uciska synów ludzkich” (Lm
3, 32-33). Można by powiedzieć, że Bóg karze z przykrością i czyni
to tylko wówczas, kiedy jest konieczne przyprowadzić stworzenie do
dobrego i zapewnić mu szczęśliwość wieczną."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 399 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: "Skok w ciemność"
"Skok w ciemność"
www.mateusz.pl/czytania/20080721.htm
"„Przez wiarę — mówi św. Paweł — Abraham usłuchał wezwania Bożego... Wyszedł
nie wiedząc, dokąd idzie... Przez wiarę Abraham wystawiony na próbę, ofiarował
Izaaka, i to jedynego syna... o którym powiedziane było: «Z Izaaka będzie dla
ciebie potomstwo^. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych”
(Hbr 11, 8. 17-19). Wspaniały przykład heroicznej wiary okazanej w
okolicznościach niezwykle ciemnych i przeciwnych temu wszystkiemu, co sam Bóg
obiecał. Uczyniła ona Abrahama ojcem i pierwowzorem naszej wiary.

Tajemnica odkrywająca prawdy nadprzyrodzone, niejasność Bożych obietnic mogą
zrodzić wątpliwości i niepewności. Nie należy się zniechęcać. Jest rzeczą
naturalną, że rozum wątpi o tym, czego nie widzi i nie rozumie. Ponadto Bóg
sam może dopuścić, jak na Abrahama, takie okoliczności, w których trzeba iść
naprzód w ciemnościach, nie wiedząc, dokąd się idzie, opierając się jedynie na
słowie Tego, który powiedział: „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie
przeminą” (Mt 24, 35), Ta ciemna strona wiary jest przykra dla człowieka,
który z natury swojej lubi opierać się na danych oczywistych, a tajemnice i
drogi Boże, im są wyższe, tym bardziej pozostają ciemne i nieoczywiste dla
rozumu niezdolnego ogarnąć tego, co jest nieskończone. Trzeba jednak reagować
na wszelkie wątpliwości, wykonując skok w ciemność i usiłując wierzyć, wierzyć
za wszelką cenę i wbrew wszelkiej oczywistości, ponieważ Bóg jest Bogiem i
„wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2, 13). Pismo
święte wychwala wielokrotnie doskonałą wiarę Abrahama, który w okolicznościach
nie dających żadnego sposobu rozwiązania „nie okazał wahania ani
niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez
to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co
obiecał” (Rz 4, 20-21). Niezłomna wiara w przeciwnościach daje siłę
człowiekowi, a Bogu chwałę.

Podczas przykrego doświadczenia przeciw wierze św. Teresa od Dzieciątka Jezus
napisała: „Choć nie czerpię pociechy z wiary, staram się jednak pełnić jej
uczynki. Wiem, że w ciągu tego roku wzbudziłam w sobie więcej aktów wiary niż
w ciągu całego mego życia” (Dz., r. 10, Rps C, f° 7). Dzięki podobnym
doświadczeniom wiara staje się czystszą, bardziej nadprzyrodzoną, zasługującą."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 426 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Pokora prawdziwa i fałszywa
Pokora prawdziwa i fałszywa
www.mateusz.pl/czytania/20080226.htm
"„Pokora, choćby największa, nie budzi w duszy niepokoju, zamętu ani
przerażenia — przeciwnie, przynosi jej pokój, słodycz i ukojenie... rozszerza
ją i sposobną czyni do gorliwszej służby Bożej”. Natomiast „pokora szatańska
wtrąca duszę w odmęt niepokoju i trwogi i wzburza ją całą i gnębi
niewypowiedzianym udręczeniem. I to miotanie się diabeł podaje nam za pokorę,
abyśmy uwierzywszy mu stracili wszelką ufność w Bogu” (T.J.: Dr.d. 39, 2).
Brak ufności i zamęt zmniejszają zdolność kochania; celem szatana zaś jest
właśnie sprowadzenie człowieka z drogi miłości. On kusi w ten sposób
szczególnie tych, którzy nie uwierzyliby nigdy jawnym pokusom do grzechu. W
takim wypadku należy przypomnieć sobie, jak poucza św. Teresa od Dzieciątka
Jezus, że „to właśnie, co obraża Jezusa, co rani Jego Serce, to brak ufności!”
(Lt. 71).

Nieufność w miłosierdzie Boga, choćby jako skutek ciężkich upadków, nigdy nie
jest znakiem prawdziwej pokory, lecz raczej podstępnej pychy i pokusy
diabelskiej. Gdyby Judasz był pokornym, to zamiast rozpaczać, potrafiłby jak
Piotr prosić o przebaczenie i opłakiwać swoje grzechy. Pokora stawia człowieka
na jego właściwym miejscu, w postawie syna, ułomnego wprawdzie i nędznego,
lecz ufającego. Kiedy człowiek po wielu postanowieniach popada w te same błędy
i po wielu wysiłkach nie może jeszcze zwyciężyć pewnych wad, to zamiast
oburzać się na siebie samego, powinien się upokarzać. „Pokora — mówi Teresa od
Jezusa — jest lekarstwem na wszystkie rany” (T. III, 2, 6). Bóg sam dopuszcza,
aby człowiek doświadczył własnej słabości i dzięki temu zdobył żywszą
świadomość swojej nędzy, wyzbył się wszelkiej zarozumiałej pewności siebie i
zwracał się do Niego z tym większą pokorą i ufnością.

Lecz pokora powinna objawiać się również w stosunkach z bliźnimi szczególnie w
gotowości przebaczania. Człowiek pyszny jest uczulony na najmniejszą
przykrość, żąda za nią zadośćuczynienia, kiedy zaś przebacza, czyni to jako
łaskę. Pokorny, przeciwnie, nie zważa zbytnio na krzywdy otrzymane, przebacza,
zanim go o to poproszą, a pamiętając, że i on sam potrzebuje miłosierdzia, nie
wymierza go bratu, nie oblicza, ile razy już przebaczył. Na nim spełnią się
słowa Pana:,, Jeśli przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy
Ojciec wasz niebieski” (Mt 6, 14)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 317 Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Skutki zła
Jak patrzeć na własne zło
www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_04.html
Jak patrzeć na własne zło

Walka o wiarę w sensie procesu nawracania obejmuje zwalczanie pośpiechu,
niepokoju i stresu, a zwłaszcza smutku. Smutek jest szczególnym przejawem
miłości własnej, podcinającym same korzenie wiary, korzenie zawierzenia. Chodzi
i o smutek pojawiający się w sytuacjach trudności doczesnych, kiedy coś jest nam
zabierane, coś tracimy, ale jeszcze bardziej o smutek w obliczu trudności
duchowych, kiedy upadamy, kiedy dochodzi do niewierności. Smutek działa
paraliżująco na naszą wiarę. Po upadku nie powinniśmy upadać na duchu, ponieważ
tym sprawiamy Bogu jeszcze większą przykrość niż samym grzechem. Co więcej,
święci mówią, że po upadku mamy spodziewać się łask większych niż przed upadkiem.

Walka o akceptację porażek i niepowodzeń w naszym życiu winna obejmować nawet
sprawy najdrobniejsze. Święty Maksymilian, kiedy grał z braćmi w szachy, bardzo
lubił przegrywać. To było jego agere contra, odwracanie się od miłości własnej,
by móc zwrócić się w pełni ku Panu.

Staraj się w świetle wiary tak patrzeć na własne niedoskonałości, żeby się nimi
nie smucić: Chrystus przyjmuje ciebie takim, jakim jesteś. Możesz iść do Niego
wraz z całą swoją niedoskonałością i słabością. On naprawi to, co źle zrobiłeś,
uzupełni wszystkie twoje niedoskonałości.

Staje tu przed nami niezwykle ważny problem. Mamy z jednej strony nie chcieć
zła, które w nas jest, a z drugiej strony zaakceptować siebie. Nie możesz jednak
kochać swojej niedoskonałości jako takiej, możesz chcieć tylko jej skutków.
Służy ci ona tylko po to, abyś mógł stać się jeszcze bardziej pokorny, ufny i
bardziej wierny. Fakt, że popełniasz grzechy, nie powinien cię dziwić. Raczej w
duchu pokory powinieneś dziwić się, że nie upadasz. Jeżeli dziwisz się lub
zniechęcasz z powodu upadków, znaczy to, że ufałeś własnym siłom, zamiast
pozwolić się nieść w ramionach Jezusa. Przecież "jeden akt miłości, nawet nie
odczutej - podkreśla św. Teresa od Dzieciątka Jezus - naprawia wszystko" (L.
Cel. 20 X 1888). Nie trzeba "zniechęcać się swymi błędami - pisze Święta - gdyż
dzieci upadają często, ale są zbyt małe, aby sobie zrobić wiele złego" (Żółty
zeszyt, 6 VIII 1897). Święta Teresa z Lisieux bardzo lubiła powierzać Panu
Jezusowi swoje błędy i niewierności. Mówiła, że w ten sposób chce przyciągnąć
Jego miłosierdzie, bo przecież przyszedł do grzeszników, a nie do
sprawiedliwych. Jakie to wszystko ważne jest dla nas, którzy smucimy się, że
upadamy.

"Co to szkodzi, Jezu drogi, jeżeli upadam co chwila - pisze św. Teresa - widzę
wtedy słabość moją, a to dla mnie wielki zysk. Ty, Jezu, widzisz wówczas, jak
słaba jestem i nic nie potrafię uczynić, a wtedy tym skłonniejszy jesteś, by
nieść mnie w swoich ramionach" (L. Cel. 26 IV 1889).

W miarę przybliżania się do celu, jakim jest Bóg, cel ten zdaje się coraz
bardziej oddalać. To jest normalne i prawidłowe. Teresa, widząc swoje oddalanie
się od Boga, wcale się tym nie smuci: "Jakże jestem szczęśliwa widząc, że jestem
tak niedoskonała i potrzebuję tyle Bożego miłosierdzia w chwili śmierci" (Żółty
zeszyt, 29 VII 1897).

Jeżeli czujesz się grzeszny i słaby, masz szczególne prawo do Jezusowych ramion,
ponieważ On jest Dobrym Pasterzem, który szuka owiec zaginionych i tych słabych,
bezradnych, nie nadążających za stadem. Pozwól się Jezusowi brać na ramiona,
pozwól Mu kochać, uwierz w Jego miłość.

Abyś miał prawo do bycia na Jego ramionach, musisz przyjąć postawę pokory;
musisz uznać, uwierzyć, że jesteś grzeszny i że jesteś słaby. Jednocześnie
jednak musisz uwierzyć w Jego miłość, w to, że On bierze cię w swoje ramiona
właśnie dlatego, że jesteś grzeszny, słaby i bezradny. Wiara będzie rodziła w
tobie wdzięczność za to, że On nigdy nie przestaje cię kochać - ciebie
grzesznego, słabego, bezradnego tak w życiu doczesnym, jak i duchowym.

Przegldaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu